Śnieg.

Witam i przepraszam, że tak dawno nie było ode mnie znaku życia..
Żyję.
Przeżyłam smutne święta, bo zakłamane i bez miłości...
Przeżyłam najlepszego sylwestra w moim życiu - na balkonie, z szampanem, mówiąc jemu "kocham Cię".
Teraz spadł śnieg. Dużo śniegu.
Dobrze mi..

tylko..
w sercu taki niepokój.
Serce tęskni.. za podróżą.
Jestem niespokojnym duchem.
Czy to sprawiedliwe (dla niego), że go kocham, że chcę z nim spędzić życie, a jednocześnie coś mnie ciągnie daleko..?

2006-01-03 16:12:01