...
czasami człowiek smuci się, chociaż tego nie chce... uważa, że to nie sprawiedliwe, przecież otacza go szczęście, nie cierpi ani nic konkretnego mu nie dolega.
czy smutek nie jest nudny?
odnalazłam się na chwilę, żeby zaraz gubić drogę
"z każdym dniem zmieniam się, zmieniam się i wiem, że istotna jest to zmiana..." - Najważniejsze, Hey...
Zły dotyk
boli przez całe życie?
...
Rodzice stosowali na mnie kary cielesne, nie za często, ale stosowali. Jak dziecko jest niegrzeczne, to trzeba mu dać klapsa.
Ale czy kilka mocnych klapsów... dla 15-letniego dziecka......
To było kilka lat temu. Dawno? Zamknęłam to w sobie, bo może jednak naprawdę mi się należało, żeby mnie potraktowano jak rzecz, coś co, nie powinno istnieć?
Wczoraj wróciło. Nie, nie uderzył mnie. Ale to uczucie... bicie serca..trzęsą się ręce...bezbronna dławię się krzykiem.....
Walentynki..
miały wyglądać inaczej.
Zresztą, wszyscy wiemy, że gdy się kocha to nie kupuje się kwiatów, pluszaków, kartek tylko w ten dzień, tylko wtedy, gdy czuje się, że potrzeba..
niedawno
każdy dzień to były nasze walentynki
...
ile można się smucić?
leczyć tą pustkę, która pozostała z serca
i codziennie wycierał w łzy w poduszkę?...
pogodzić się?
dzisiaj ostatni dzień walki..
ostatnie spotkanie z Tobą.
Czy nadal będziemy tam "my"
czy już ktoś inny...?
...
jest mi tak smutno
i jednocześnie jestem wściekła
zdobyta siła
i chwilowy uśmiech
znowu uciekły..
tak to jest,
gdy konczy się miłość?
...
Jak dziwnie mogą..
zmienić się ludzie.
Tłumaczyłam sobie od dłuższego czasu, że to moja wina, że jest trudno, bo to "miłość" coś trudniejszego niż etap zakochania.
Przecież kochałam, byłam kochana! Byłam szczęśliwa i to, że on zamykał mnie w sobie mogłam mu wybaczyć.. Nie wiedziałam co się dzieje.
Naszą ciszę tłumaczyłam sobie codziennością. Więc przestałam mówić ze złości i braku siły.
I okazało się, że jesteśmy sobie całkiem obcy. Nie mamy sobie nic do powiedzienia.
Ja i T. razem, a jednak obok siebie.
Popękały nam serca.
On żył mną, a ja miałam wyrzuty sumienia , że nie mogę pokochać go tak jak on kocha mnie. Więc pozwoliłam się za dusić. Niestety, nie wytrzymałam.
I on.. przyznał mi rację. Że w jego oczach nie było miłości do mnie, tylko ja, która miała być cała jego.
Teraz potrzeba nam czasu. Boję się teraz na niego spojrzeć. Boję się, gdy chce mnie dotknąć. Kocham go, a jednak coś mnie odpycha. Od skrajności w skrajność.
No i stałam się dość wylewna z poczucia, że nikt inny by mnie nie zrozumiał.. jak tylko ja sama.
Śnieg.
Witam i przepraszam, że tak dawno nie było ode mnie znaku życia..
Żyję.
Przeżyłam smutne święta, bo zakłamane i bez miłości...
Przeżyłam najlepszego sylwestra w moim życiu - na balkonie, z szampanem, mówiąc jemu "kocham Cię".
Teraz spadł śnieg. Dużo śniegu.
Dobrze mi..
tylko..
w sercu taki niepokój.
Serce tęskni.. za podróżą.
Jestem niespokojnym duchem.
Czy to sprawiedliwe (dla niego), że go kocham, że chcę z nim spędzić życie, a jednocześnie coś mnie ciągnie daleko..?
Jesienne przygnębienie?
Znowu wydziwiam.
Może to przez jesień?
Szukam zmian. Chcę coś zmienić.
Co?
Nie wiem.
T. wyjechał. Wraca niedługo, za tydzień. A ja czytałam wczoraj notatki sprzed roku. Coś we mnie pękło.
Kiedyś nasza znajomość była taka.. niewinna.
Brakuje mi tego, chociaż jestem szczęśliwa.
Zakochanie jest cudowne, a potem miłość już wcale nie jest taka łatwa...
